Kiki-mora, lipiec 2009
Agnieszka

Czas na zmiany...

z Małgorzatą Kruszewską-Przygodzką założycielką Fundacji „Szkoła Niezwykła” rozmawiała Elżbieta Orbach


- Szkoła Niezwykła - to hasło piękne samo w sobie...
- …bo każde dziecko jest niezwykłe..., dlatego powstała Fundacja Szkoła Niezwykła, aby zaspokajać zróżnicowane potrzeby uczniów. Chcemy stworzyć szkołę ze specjalizacją „edukacji włączającej” dla WSZYSTKICH DZIECI,  z programem pracy w szczególny sposób nakierowanym na traktowanie każdego ucznia jako odrębnej indywidualności. Szkoła Niezwykła pragnie stworzyć oparty na współpracy klimat do rozwiązywania problemów, a tym samym zachęcić nauczycieli do wzięcia odpowiedzialności za własny rozwój zawodowy. Połączenie teorii z praktyką będzie skuteczne, gdy nauczyciele zanim rozpoczną nauczanie w szkole będą mogli uzyskać właściwe szkolenia pod patronatem Fundacji.

- Skąd pomysł?
- Pragnę, aby w Szkole Niezwykłej można było zapomnieć o sztywnym systemie edukacji, w którym nie mieszczą się nasi przyszli uczniowie, o systemie który tłamsi i zabija wrażliwość. Wierzę, że można nauczać inaczej. A.A.Milne, autor "Kubusia Puchatka" stwierdził, że „Wszystkie dzieci są takie same: najbardziej na świecie chcą się uczyć. A potem posyłamy je do szkół, gdzie ich entuzjazm jest zabijany” i z naszego doświadczenia wiemy już, że miał rację.

- Jaki jest program szkoły, czy stworzyła go pani sama?
- Program pisze zespół osób, które mają taką  samą wizję szkoły. Będzie on umożliwiał edukację z poszanowaniem indywidualności jednostki i uwypukleniem jej zdolności. Wzorujemy się i czerpiemy inspirację z metod już istniejących w światowej edukacji, jak np.: Access, NVC oraz Multiple Intelligence. Program przeznaczony jest dla wszystkich dzieci, które nie odnajdują się w innych placówkach szkolnych.

- Co skłoniło Panią do działania w tym kierunku?
- Wszystko zaczęło się od mojej córki Agnieszki. Aga w szpitalu, po porodzie otrzymała 10 punktów. To było moje pierwsze dziecko, przez długi czas nie miałam do czynienia z noworodkami. Aga urodziła się z wagą 2,6 kg i wydawało mi się, że jej wiotkość mięśni, szczególnie szyi, spowodowana jest niską wagą i bardzo długim porodem (pamiętam też, jak położna mówiła, że są zielone wody płodowe i jak się urodziła to była cała sina). Na wizycie kontrolnej w szpitalu, a potem w przychodni rejonowej także zignorowano te objawy. Aga w wieku 8. miesięcy nie potrafiła ani siedzieć ani przekręcać się na boki.
Dopiero, gdy miała ponad dwa lata jedna ze znajomych lekarek w przychodni odważyła się napisać - przykurcz mięśni prawej strony ciała. Gdy Aga miała cztery lata zaczęłam kolejne wizyty u neurologów. Przedstawiałam im moje spostrzeżenia dotyczące trudności w zapamiętywaniu i mówieniu. Lekarze mówili, że za bardzo się przejmuję, że jestem nadopiekuńcza... Tak, że kiedy Aga mała cztery lata, wręcz zmuszono mnie (!) w przychodni, abym zaszczepiła Agę na obowiązkowe szczepienie przeciw gruźlicy. Po jakimś czasie Aga zachorowała na grypę i z utratą świadomości znalazła się w szpitalu (teraz już wiem, że to mógł być skutek walki organizmu ze szczepionką). Pierwsza oficjalna diagnoza brzmiała - mikrouszkodzenia podkorowe.

- Co to oznaczało dla Agi i dla pani? Co dalej?
- Musiałabym opowiedzieć całą historię Agnieszki. Zaczęłam przypominać sobie tak bardzo przykre dla nas przeżycia w sztywnym systemie edukacji. Zapytałam się siebie - czy ja tego chcę? Czy chcę opowiadać o tym co było? Nie. Chcę powiedzieć rodzicom, nauczycielom i wszystkim dzieciom, że przyszedł czas, aby pokazać, że potrafimy, możemy i chcemy rozwijać w NASZYCH dzieciach ICH TALENTY i ICH NIEZWYKŁOŚĆ. Dlatego powstała Fundacja Szkoła Niezwykła, abyśmy, my rodzice, w pogoni dnia codziennego zatrzymali się, zauważyli wrażliwość i wyjątkowość naszych dzieci i usłyszeli ich potrzeby. Jednocześnie, abyśmy jako rodzice, nie musieli krzyczeć w rozpaczy o zrozumienie naszego dziecka, walcząc bezowocnie o jego prawo, prawo do bycia SOBĄ.

- Bo dla Agnieszki, nie było to takie oczywiste...
- Tak, Agnieszka w 2003 roku została zdiagnozowana jako dziecko niepełnosprawne intelektualnie w stopniu lekkim. Z listów do Fundacji wiem, że dzieci z różnego typu zaburzeniami i dysfunkcjami są często „upychane” do jednego pudełka – upośledzenie – stempel; – szkoła specjalna – stempel; i problem z głowy. Jako matka czułam, że nie jest to prawidłowa diagnoza. Moje poszukiwania, co tak naprawdę jest Agnieszce zaprowadziły mnie najpierw do Fundacji Dyspraxia w Anglii i w rezultacie rok temu trafiłyśmy do Dyscovery Centre. Wykwalifikowani specjaliści znaleźli kilka zaburzeń nakładających się na siebie i jednocześnie utwierdzili mnie w przekonaniu, że moje dziecko jest bardzo zdolne i sprawne intelektualnie! Potrzebuje TYLKO innego systemu edukacji. Pomyślałam sobie, że tak szczegółowa diagnoza i praktyczne wskazówki pomogą nauczycielom zrozumieć lepiej Agnieszkę, poczuć jej wewnętrzny świat i zauważyć w niej jej indywidualność. Nic bardziej błędnego! To tylko utwierdziło nauczycieli w przekonaniu, że dołożą wszelkich starań, aby „wycisnąć” z Agnieszki tzw. minimum programowe, które jest wymagane przez nadzorcę naszego systemu – Kuratorium Oświaty. Rok temu Agnieszka zmieniła placówkę z nadzieją, że w kolejnej szkole znajdzie odpowiedź W CZYM jest dobra. Nie tylko jej nie znalazła, ale w pogoni za odgórnymi wymaganiami, jest teraz, pod koniec roku szkolnego u kresu swojej wytrzymałości emocjonalnej.

- Czy do Szkoły Niezwykłej będą chodziły również dzieci z innymi dysfunkcjami, jak dysleksja, ADHD?
- Tak, oczywiście. Zaburzenia takie jak dysleksja, dyspraksja czy Zespół Aspergera, a wreszcie autyzm, należą do pewnego spektrum i nie ma między nimi sztywnych granic. Przeciwnie lubią one współwystępować, co utrudnia jednoznaczną diagnozę, lecz równocześnie zapobiega szkodliwemu szufladkowaniu. Termin ten jest również nacechowany pozytywnie, gdyż tak naprawdę każdy z nas, zdrowy czy chory jest inny, zaś nasze organizmy warunkują w równym stopniu nasze słabości, jak i mocne strony. Różnorodność neurologiczna wskazuje na to, iż być innym nie powinno znaczyć być gorszym. Odwrotnie! Różniąc się od siebie, nawzajem się uzupełniamy.

- Czy nie obawia się pani, że dzieci w takiej szkole będą czuły się inne, gorsze od rówieśników ze ,,zwykłej" szkoły?
- Zaznaczam , że jest to szkoła dla wszystkich dzieci, gdzie każde dziecko znajdzie swoją przestrzeń. Tworząc szkołę eksperymentalną, z własnym programem autorskim. Zakładamy, że każde dziecko idzie własną ścieżką, gdzie nie będzie miejsca na porównywanie, rywalizację i dlatego żadne dziecko nie będzie czuło się gorsze. W Szkole Niezwykłej będziemy przywiązywali szczególną wagę do „wyciągnięcia” talentów u dzieci, które pozornie nie wykazują ich, ponieważ nigdy nie miały na to szansy. Nie wszyscy rodzice/opiekunowie są w stanie wykrzesać zainteresowania, bo nie wiedzą, w którym kierunku skierować uwagę dzieci, sądząc, że to co chcą zaproponować jest za trudne. I tylko uważna indywidualna praca z każdym dzieckiem umożliwi ukierunkowanie na specjalne działania, prowadzące do doskonalenia w wykształceniu tych talentów. A w programie, który powstaje jest to główne założenie.

- Jak duże jest zainteresowanie rodziców na powstanie Szkoły Niezwykłej?
- Dostaję maile i listy z prośbą o wsparcie duchowe, o pomoc w kontaktach, z chęcią wspólnego działania. Zresztą bardzo proszę, oto fragmenty, które wskazują na potrzebce stworzenia takiej przyjaznej placówki:

...nazywam się (...) i właśnie rozpoczęłam moją podróż w realizacji mojego marzenia jakim jest szkoła, którą dzieci będą kończyły z takim samym entuzjazmem do nauki z jakim ją zaczynały, gdzie potrzeby wszystkich będą tak samo ważne. Czytając o pani i pani fundacji zastanawiam się na ile nasza wizja szkoły jest podobna. Chętnie spotkałabym się i podzieliła skąd moja wizja szkoły i energia, jaki mam pomysł i na czym się wzoruję. Może dwie podobne wizje mają szansę się wspierać? Pozdrawiam serdecznie...

... „Szanowna Pani,
z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam artykuł w Zwierciadle. Podziwiam panią za ogromną siłę i determinację, ale też z drugiej strony doskonale panią rozumiem. Jestem mamą dziewczynki pięcioletniej, która jest wcześniakiem, urodzonym z jednym punktem. Choć porażenie mózgowe nie zostało u niej stwierdzone, ma wiele deficytów, jak opóźniony rozwój mowy, słaby wzrok, nieharmonijny rozwój.

...Czuję bezradność, a jednocześnie mam poczucie że wszystko to będzie ze szkodą dla Kasi.
...Całym sercem jestem z panią w tworzeniu szkoły, uważam, że istnieje ogromna pustka jeśli chodzi o dzieci, które nie odnajdują się w systemie z powodu różnych ograniczeń. Przy zaangażowaniu różnych specjalistów, odpowiedniej terapii i mądrego podejścia pedagoga byłyby w stanie wiele osiągnąć, a nawet wyrównać braki, ale nikt im nie daje takiej szansy. A przede wszystkim byłyby szczęśliwe w takiej szkole.

ZAKOŃCZENIE:

Agnieszka odnalazła się jednak w nowej klasie, spotkała wspaniałe dzieci, które mają w sobie wiele talentów i niewielkie szanse na ich rozwinięcie. Pod czujnym okiem profesjonalnego fotografika – Pawła Syrjusa zainteresowała się fotografowaniem i może wkrótce poznamy efekty tej współpracy...
Pytam zatem Was Rodziców – ja jako rodzic – jak długo chcecie patrzeć jak Wasze dzieci więdną jak kwiaty, którym sklejono płatki, aby się nie rozwinęły? Nikt za nas nie stworzy szkoły dopóki my sami im tego nie zorganizujemy. Są dzieci, są rodzice i nauczyciele z pasją. Brakuje tylko budynku i dofinansowania, aby szkoła zaistniała w rzeczywistości.


Takie szkoły są już na całym świecie.
Teraz czas na nas …Czas na Zmiany…


Kiki-mora, lipiec 2009



< wróć <



patronat medialny

Kiki-Mora Zwierciadło

dołączyli do nas

Barbara Kaczmarowska-Hamilton : Portrecistka rodziny królewskiej Sir Ken Robinson Access Consciousness

 


















Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS! statystyka Katalog Stron www

projekt: Julian Cenkier  |  wsparcie techniczne zapewnia: webmania